Poltarex Pogoń Lębork

LOTTO Superliga Cup w TVP SPORT!

maj 25th, 2020 | Brak Komentarzy | Kategoria: Bez kategorii

2205cup1

W ostatnią niedzielę maja w siedzibie TVP Sport odbędzie się turniej tenisa stołowego LOTTO Superliga Cup. W zawodach udział wezmą m.in. Wang Zeng Yi, Marek Badowski czy Natalia Bajor.

Czołowi tenisiści stołowi LOTTO Superligi, uzdolniona młodzież i finalistki ostatnich Indywidualnych Mistrz Polski w grze pojedynczej w Białymstoku wezmą udział w turnieju LOTTO Superliga Cup. W zawodach wystartuje ośmiu tenisistów stołowych i dwie tenisistki stołowe. Ponadto kibice zobaczą pojedynek pokazowy pomiędzy Lucjanem Błaszczykiem i Norbertem Stolickim.

Na liście uczestników LOTTO Superliga Cup nie zabrakło gwiazd. W siedzibie TVP Sport zaprezentują się były Mistrz Europy w grze podwójnej – Wang Zeng Yi, finalista Polish Open z ubiegłego roku – Marek Badowski i aktualny Mistrz Europy juniorów w grze mieszanej – Samuel Kulczycki. Ponadto w zawodach zagrają także Tomasz Lewandowski, Maciej Kubik, Daniel Górak oraz zagraniczni zawodnicy występujący w LOTTO Superlidze – Han Qiyao i Pavel Sirucek. W jedynym pojedynku kobiet w LOTTO Superliga Cup zmierzą się Natalia Bajor i Paulina Krzysiek, które kilkanaście tygodni temu rywalizowały ze sobą w finale IMP w Białymstoku.

LOTTO Superliga Cup będzie przebiegał według zasad, które na co dzień stosowane są w międzynarodowych zawodach T2 Diamond. W turnieju pojedynki będą rozgrywane na czas, a każdy mecz będzie trwał 12 minut (w co wliczona jest minutowa rozgrzewka przed meczem oraz minutowa przerwa w połowie spotkania). Czas podczas spotkań będzie odliczany przez zegar widoczny dla zawodników, sędziego oraz widzów przed telewizorami. Spotkania będą toczyć się dokładnie do końca ustalonego czasu. Wygrywa zawodnik, który po zakończeniu ostatniej akcji będzie miał na koncie więcej punktów.

– Turniej ma charakter promocyjny. Chcemy pokazać tenis stołowy szerszej publiczności. LOTTO Superliga Cup to wyjątkowy projekt, którego organizatorami są Polski Związek Tenisa Stołowego i Polska Superliga Tenisa Stołowego – mówi Dariusz Szumacher, prezes PZTS.

Turniej LOTTO Superliga Cup wśród mężczyzn będzie składał się z czterech ćwierćfinałów (losowanie drabinki turniejowej w sobotę 30. maja), dwóch półfinałów i pojedynku finałowego. W gronie kobiet odbędzie się tylko mecz finałowy.

pzts.pl

Gramy dalej

maj 13th, 2020 | Brak Komentarzy | Kategoria: Bez kategorii

5d7a9552b6735_osize933x0q70h110484

Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego zdecydował, że tenisiści stołowi Poltarex Pogoni Lębork nadal będą występować w LOTTO Superlidze. - Decyzję przyjęliśmy z dużym zadowoleniem - mówi Wojciech Potrykus, trener drużyny z Lęborka.

Lęborczanie w przedwcześnie zakończonym sezonie zajęli jedenaste miejsce w tabeli LOTTO Superligi. Pierwotnie drużyna Wojciecha Potrykusa miała spaść do 1. ligi, jednak Zarząd Polskiego Związku Tenisa Stołowego podjął decyzję, która umożliwia Poltarex Pogoni grę w najlepszej lidze tenisa stołowego w Polsce w nowym sezonie.

- Przyjęliśmy decyzję Zarządu PZTS z dużym zadowoleniem. Koronawirus pokrzyżował nasze plany, bo mieliśmy ciągle realne szanse na utrzymanie w lidze. Cieszymy się, że podjęto taką decyzję i zwyciężył duch sportu - dodaje Potrykus.

W sezonie 2019/2020 lęborczanie wygrali cztery spotkania w LOTTO Superlidze. Najwięcej zwycięstwo w szeregach Poltarex Pogoni odniósł Bogusław Koszyk, który wygrał 9 z 24 pojedynków. Skuteczniejszy od Koszyka był Koreańczyk Park Chan-Hyeok (skuteczność 50%, 8 zwycięstw, 8 porażek), jednak 25-latek wystąpił w mniejszej ilości spotkań.

- Trudno oceniać ten sezon, który został przerwany na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej. Myślę, że walczyliśmy na tyle, a ile było nas stać - podsumowuje szkoleniowiec lęborczan. - Więcej spodziewaliśmy się po Parku, który grał przeciętnie. Więcej zwycięstw od niego odniósł nasz krajowy lider Bogusław Koszyk - informuje Potrykus.

Wszystko wskazuje na to, że Poltarex Pogoń w LOTTO Superlidze będzie występowała w tym samym zestawieniu, jak w tym sezonie. - Aktualna sytuacja jest trudna. Ciężko przewidzieć, jaki będziemy mieli budżet. Najprawdopodobniej zostaniemy w tym samym składzie - zakończył Wojciech Potrykus.

pzts.pl

Poltarex Pogoń Lębork pozostaje w Lotto Superlidze

maj 9th, 2020 | Brak Komentarzy | Kategoria: Bez kategorii

5d7a95174576a_osize933x0q70h581114

- Trzynaście klubów być może zagra w nowym sezonie LOTTO Superligi. W ekstraklasie kobiet zaś przyznane zostały wyjątkowo dwa srebrne medale” - mówi prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Dariusz Szumacher po piątkowych obradach zarządu.

Z powodu pandemii koronawirusa posiedzenie władz PZTS odbyło się online. Jednym z wiodących tematów było podsumowanie przedwcześnie zakończonego sezonu ligowego i plany dot. rozgrywek drużynowych 2020/2021.

- Ze względów regulaminowych do LOTTO Superligi nie mógł awansować mistrz grupy południowej PKS Pegaz Miasto Łańcut Jarosław II. Podczas piątkowych obrad zdecydowaliśmy, że w superlidze pozostanie 11. w tabeli Poltarex Pogoń Lębork (spada tylko Warta Kostrzyn nad Odrą). Wicemistrz gr. południowej PWSZ (Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa) Zamość musi spełnić warunki zapisane w regulaminie techniczno-organizacyjnym superligi (włącznie z określonym budżetem), aby być może jako 13. zespół wystąpić w elicie. Przedstawiciele klubu z województwa lubelskiego wyrazili zainteresowanie występami w superlidze - podkreślił szef polskiego tenisa stołowego.

Jeśli w sezonie 2020/2021 zagra 13 klubów, wówczas będą trwały rozmowy ws. formatu rywalizacji. - Być może po pierwszej rundzie dokonamy podziału na grupy mistrzowską i spadkową. Do pierwszej ligi spadnie ostatni zespół w tabeli, co oznacza, że w sezonie 2021/2022 w LOTTO Superlidze prawdopodobnie wystąpiłoby 14 drużyn” - przyznał Dariusz Szumacher, który w przeszłości był prezesem spółki Lotto Superliga; obecnie kieruje nią Zbigniew Leszczyński.

PKS Kolping Frac Jarosław jest drużynowym mistrzem Polski, a jego rezerwy nie mogą grać w najwyższej lidze. Z grupy północnej pierwszej ligi awansowała Palmiarnia Zielona Góra.

Podobno sytuacja dotycząca promocji ma miejsce w kobiecej ekstraklasie. Historyczny awans wywalczył Mar-Bruk ZRB GOSRiT Luzino z gr. północnej, zaś w gr. południowej najlepsze były rezerwy AZS UE Wrocław, które zgodnie z przepisami nie mogą rywalizować w tej samej lidze ze swoją pierwszą, ekstraklasową drużyną.

- Miejsce w 10-zespołowej ekstraklasie uzupełniliśmy o JKTS Jastrzębie Zdrój, wicemistrza grupy południowej. Jeśli chodzi o klasyfikację przedwcześnie zakończonego sezonu, wychodząc naprzeciwko oczekiwaniom klubów, przyznaliśmy dwa srebrne medale - AZS UE Wrocław i SKTS Sochaczew, a także brąz Bebetto AZS UJD Cżęstochowa - wyjaśnił prezes PZTS.

Z powodu koronawirusa rozgrywki męskiej superligi i kobiecej ekstraklasy zostały uznane za zakończone tuż przed finiszem rundy zasadniczej. W superlidze PKS Kolping Frac wyprzedził Dartom Bogorię Grodzisk Mazowiecki i Dekorglass Działdowo. Wśród kobiet triumfował KTS Enea Siarka Tarnobrzeg. Na podstawie tzw. ratio na drugiej pozycji uplasowały się wrocławianki, mimo że zgromadziły punkt mniej od pingpongistek z Sochaczewa. Ekipa z Mazowsza rozegrała jednak mecz więcej. Zarząd PZTS podjął - jak zaznaczono sprawiedliwą i oczekiwaną - decyzję i przyznał dwa srebrne krążki oraz brąz dla zawodniczek z Częstochowy.

Ważnym punktem piątkowego spotkania było omówienie przygotowań do indywidualnych mistrzostw Europy, które są zaplanowane w dniach 15-20 września na warszawskim Torwarze. - Robimy wszystko, aby jak najlepiej przygotować się do przeprowadzenia tych wspaniałych zawodów. Jesteśmy w kontakcie z europejską unią (ETTU) i do 31 maja podejmiemy wspólnie decyzję, czy turniej dojdzie do skutku w tym terminie, czy trzeba będzie poszukać nowego. Wszystko zależy od tego, w jakim stopniu ustabilizuje się sytuacja związana z koronawirusem - podkreślił Dariusz Szumacher, który od wielu lat jest także szefem Dartomu Bogorii.

Prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego dodał również, że reprezentacje kobiet i mężczyzn są gotowe do rozpoczęcia treningów w Centralnym Ośrodku Sportu. Stosowne pismo zostało wysłane do Ministerstwa Sportu.

- Mamy nadzieję, że już wkrótce nasi zawodnicy i zawodniczki będą mogli wrócić do centralnego szkolenia, oczywiście przy zachowaniu wszelkich rządowych wytycznych. Jesteśmy przygotowani na przyjazd do ośrodków w Cetniewie lub Drzonkowie, gdzie - jako tenis stołowy - mamy odpowiednie zaplecze sprzętowe. Czynimy starania, aby nasza dyscyplina w ogóle mogła wrócić do treningów. Przygotowaliśmy minima treningowe, które powinny spełniać miejsca, gdzie mogłyby się odbywać zajęcia szkoleniowe. Czekamy na informację z Ministerstwa Sportu - zakończył szef PZTS.

pzts

Marek Prądzinski o tradycjach Wielkanocnych na Kaszubach

kwiecień 13th, 2020 | Brak Komentarzy | Kategoria: Bez kategorii

1301pradzinski

Marek Prądzinski wyjaśnia, że w Wielkanocny Poniedziałek na Kaszubach nikt nie polewa się wodą. “U nas w śmigus-dyngus “białki”, czyli kobiety, muszą uważać, aby nie dostać po nogach kłującymi gałązkami jałowca” - mówi najstarszy tenisista stołowy LOTTO Superligi.
Blisko 46-letni Marek Prądzinski pochodzi z Lipnicy, wsi gminnej położonej niedaleko Bytowa (woj. pomorskie) i tam właśnie rozpoczęła się jego przygoda z tenisem stołowym.

- Jeśli chodzi o sport, to na wsi nie było wielkich możliwości. Latem grało się w piłkę nożną, a zimą w ping ponga. Miałem również to szczęście, że moim nauczycielem w szkole podstawowej był pasjonat tenisa stołowego Marek Majda. Miał o nim pojęcie i uczył nas grać. Swoją cegiełkę dołożyli także Andrzej Grubba i Leszek Kucharski, których sukcesy działały na wyobraźnię i były dla nas dodatkową motywacją. Zresztą spektakularne osiągnięcia zawsze zwiększają zainteresowanie daną dyscypliną. Widać to było chociażby w skokach narciarskich, bo dzięki Małyszomanii pojawili się kolejni znakomici reprezentanci, Stoch, Kubacki czy też Żyła - skomentował.
Do Lęborka, w którym mieszka do dzisiaj, tenisista stołowy przeniósł się w 1989 roku, kiedy podjął naukę w technikum mechanicznym. Barwy Pogoni (zespół występował pod kilkoma szyldami, ostatnio Poltarex) reprezentował jednak już w ósmej klasie szkoły podstawowej i z tą drużyną został w 1997 i 2010 roku drużynowym wicemistrzem Polski, a w latach 1998 i 2011 stanął na najniższym stopniu podium.
- W drużynie, która po raz pierwszy wywalczyła srebrny medal, miałem przyjemność występować razem z Leszkiem Kucharskim. Mam również w dorobku mistrzowski tytuł zdobyty z Olimpią Grudziądz oraz wicemistrzostwo wywalczone z Tęczą Nowa Wieś Lęborska. Jako zawodnik KS Piaseczno uplasowałem się na czwartej pozycji, a z Wartą Kostrzyn nad Odrą cieszyłem z awansu do Superligi - wyliczył.
Reprezentant Poltarex Pogoni łączy treningi i ligowe występy z pracą pedagoga - uczy w Szkole Podstawowej w Nowej Wsi Lęborskiej wychowania fizycznego oraz języka kaszubskiego. Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, ukończył także studia podyplomowe na Akademii Pomorskiej w Słupsku w zakresie nauczania języka kaszubskiego.
- Otrzymałem stosowne uprawnienia, ale jego znajomość wyniosłem z rodzinnego domu. Dziadkowie nie znali polskiego i mówili albo po niemiecku, albo właśnie po kaszubsku. Zresztą w Lipnicy wszyscy posługiwali się językiem kaszubskim, jednak jako chłopak nie przypuszczałem, że będę go kiedyś uczył. Teraz odgrywa on inną rolę niż za czasów mojego dzieciństwa. Wtedy był używamy powszechnie jako rzecz niezbędna do komunikacji, a obecnie jest elementem kultury i podtrzymania tradycji - zauważył.
Marek Prądzinski przekonuje, że język kaszubski nie jest jednolity i występują w nim spore różnice. I to nawet wśród mieszkańców pobliskich miejscowości.

- Moja żona pochodzi z położonego kilkanaście kilometrów od Lipnicy Brzeźna Szlacheckiego. Obie wsie leżą na tzw. Gochach, czyli piaskach, ale u niej mówi się twardo, a u nas miękko. Oni na cukierki mówią bumke, a my bumci. Tam okoń jest określany jako okonke, a u nas okońci. Jeszcze większe różnice występują pomiędzy nami, a Kaszubami mieszkającymi bliżej morza - wyjaśnił.
W Wielkanocny Poniedziałek na Kaszubach nikt nie polewa się wodą. W tym regionie w śmigus-dyngus są natomiast w powszechnym użyciu gałązki jałowca.

- I to specjalnie wcześniej suszone, bo chodzi o to, aby jak najwięcej kłujących igiełek zostało w pościeli. Kiedy byłem dzieckiem chodziliśmy, a właściwie to dyngusowaliśmy po wsi już od 6-7 rano. Wszystkie domy były otwarte, a mężczyźni zapraszali nas do siebie, abyśmy ich leżące jeszcze w łóżkach “białki”, czyli żony albo mieszkające tam kobiety, wysmagali po nogach. Zabawy i krzyku było co nie miara, ale oczywiście pewnych granic nie przekraczaliśmy - podkreślił.

Zespół z Lęborka, w którym występował Prądzinski nie zdołał uniknąć degradacji. Ze względu na pandemię koronawirusa superliga przerwała rozgrywki dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej i jej szeregi opuścił duet beniaminków – Poltarex Pogoń i Warta Kostrzyn nad Odrą. Lęborczanie nie byli jednak bez szans na utrzymanie. Do Olimpii Unii tracili co prawda cztery punkty, ale mieli teoretycznie korzystniejszy terminarz od ekipy z Grudziądza. Podopiecznych trenera Wojciecha Potrykusa czekały mecze z zajmującą ostatnią lokatę i zdegradowaną Wartą oraz z plasującymi się na czwartej pozycji Dojlidami Białystok. Z kolei rywalami zespołu z Grudziądza miały być mające mistrzowskie aspiracje dwie czołowe drużyny – wicelider Dartom Bogoria Grodzisk Mazowiecki oraz trzeci w tabeli Dekorglass Działdowo. Poltarex był na fali, bo wygrał 3:2 dwa poprzednie ligowe spotkania, z Olimpią Unią oraz z silną 3S Polonią Bytom.

- Nikt nie przypuszczał, że dojdzie do takiej sytuacji i nie wiemy, jak potoczyłyby się kolejne mecze. Pozostało nam tylko gdybanie, co naszej sytuacji już nie zmieni. Nie uważam jednak, że zostaliśmy niesprawiedliwie potraktowani, bo w tym układzie skrzywdzeni są chyba wszyscy. Władze podjęły określoną decyzję i trudno oczekiwać, aby była ona po myśli wszystkich zespołów, ale wszyscy muszą ją zaakceptować - stwierdził.
W minionym sezonie lęborczanin wystąpił w 12 ligowych meczach i odniósł trzy zwycięstwa. Pomimo degradacji najstarszy tenisista superligi nie zamierza kończyć kariery.

- Kilka lat temu nosiłem się z takim zamiarem, ale teraz stwierdziłem, że dopóki zdrowie dopisuje, dopóty nie będę odbierał sobie tej przyjemności. Na razie znaków zapytania jest jednak mnóstwo. Nikt nie wie na czym stoimy i wszyscy czekają na rozwój wydarzeń. Trudno powiedzieć kiedy i w jakim kształcie ruszy liga, jak będzie wyglądało finansowanie zespołów ze strony samorządów oraz sponsorów i czy zostaną otwarte granice. Sytuacja jest wyjątkowa i nie można określić jak długo potrwa. Musimy natomiast pogodzić się z tym, że będę inne priorytety niż sport - zakończył.

www.pzts.pl